Blog

Tym, co da się przewidzieć, są skutki naszych działań

Tym, co da się przewidzieć, są skutki naszych działań

Początek nowego roku jest okresem wypełnionym prognozami i przepowiedniami. Wśród nich eksponowane miejsce zajmują prognozy gospodarcze. Śledząc konkursy organizowane przez gazety ekonomiczne i finansowe, można odnieść wrażenie, że przepowiadanie przyszłości należy do podstawowych zajęć ekonomisty.

Uczestnicy konkursów na najtrafniejszą prognozę mają możliwość startowania w wielu kategoriach, takich jak: tempo wzrostu gospodarczego, kurs walutowy, inflacja i stopa bezrobocia. Wielobój, czyli prognozowanie we wszystkich kategoriach naraz, nie cieszy się jednak powodzeniem, bo ekonomiści dobrze wiedzą, że podać trafną prognozę można jedynie przypadkiem, a podanie trafnych prognoz w kilku kategoriach naraz graniczyłoby z cudem. Niestety, nie wiedzą o tym odbiorcy i traktują ekonomistów jak wróżbitów. Ponieważ większość prognoz się nie sprawdza, tracą do nich zaufanie. Oto jak z pozoru niewinna zabawa szkodzi zawodowi, który się wykonuje. Sęk w tym, że ekonomiści nie zajmują się przewidywaniem przyszłości, a prognozowanie ekonomiczne jest zdecydowanie czymś innym, niż się powszechnie uważa.

Zacznijmy od prognoz. Przewidywania nie odpowiadają na najczęściej zadawane pytanie, co będzie, co się wydarzy – bo tego nikt nie wie. Przyszłość tym się różni od przeszłości, że może się rozwinąć na wiele sposobów, w zależności od tego, co my zrobimy, co zrobią inni oraz czym zaskoczy nas wszystkich ślepy los.

Zdarzeń losowych nie przewidzimy, ale możemy się na nie przygotować. Posłużę się przykładem. Dzwoni do nas ciocia z daleka i zapowiada się z odwiedzinami w najbliższy weekend. Wraz z ciocią oczekujemy, że spotkamy się w sobotę. Na tę okazję kupujemy jej ulubiony tort bezowy, za którym sami nie przepadamy. Jednak los sprawia, że wizyta nie dochodzi do skutku (awaria trakcji kolejowej). Jesteśmy zawiedzeni, a w dodatku ponieśliśmy stratę finansową z powodu niepotrzebnego zakupu tortu. Spójrzmy na ten przykład okiem ekonomisty. O przyszłości wiadomo, co planuje ciocia (chce nas odwiedzić). Wiadomo, że chcemy ją ugościć, przeznaczając na ten cel pewną kwotę z naszego ograniczonego budżetu. Wreszcie wiadomo, że czynnik losowy sprawia, że przyszłość nie jest jednoznacznie określona. Jaką zatem decyzję dotyczącą zakupu ciasta należy podjąć, by ugościć ciocię, ograniczając jednocześnie koszt ciasta, które może się okazać niepotrzebne? Mamy do wyboru nietrwały tort bezowy, który ciocia najbardziej lubi, lub mniej lubiany przez nią piernik, który można długo przechowywać. Co wybrać?

Z pomocą przychodzi nauka – ekonomia, oferująca uniwersalną receptę, którą można stosować z dobrym skutkiem na co dzień. Tą receptą jest zbadanie „kosztu alternatywnego”, zwanego także kosztem ekonomicznym oraz kosztem utraconych możliwości. Koszt alternatywny pojawia się wówczas, gdy dążymy do zaspokojenia pewnych potrzeb, jednak dysponujemy ograniczonymi zasobami. W związku z tym musimy dokonywać wyborów. Każda decyzja, która dotyczy wyboru między dwiema możliwościami lub większą ich liczbą, ma koszt alternatywny. Kosztem alternatywnym wyboru tortu bezowego jest rezygnacja z piernika, chroniącego nasz budżet. Kosztem alternatywnym wyboru piernika jest rezygnacja z tortu bezowego, który woli ciocia.

Przykłady można mnożyć. Jeśli wybieramy się na urlop, zastanawiając się, czy mają to być góry, czy morze, kosztem alternatywnym urlopu w górach jest rezygnacja z urlopu nad morzem. Kosztem alternatywnym małżeństwa jest rezygnacja z życia w stanie wolnym. Posługując się pojęciem kosztu alternatywnego, ekonomia uczy, że nie ma darmowego obiadu. O naukowości decyduje nie sam proces decyzyjny, lecz metoda dochodzenia do konkluzji.

W poprzednim przykładzie pokazaliśmy, że punktem wyjścia naszych działań gospodarczych jest pewna wizja tego, co chcemy osiągnąć. Jednak efekty będą zależeć nie tylko od tego, co my zrobimy, lecz także od tego, jak zachowa się nasze otoczenie. Na przykład decydując się na budowę pierwszej elektrociepłowni gazowej, znaliśmy dobrze jej projektowane parametry technologiczne. Nie wiedzieliśmy natomiast, czy nasze przedsięwzięcie będzie rentowne. A projektowana zyskowność naszej elektrowni zależała zarówno od tego, co zrobią inni (konkurencja, konsumenci energii, rządy), jak i od zdarzeń czysto losowych, takich jak katastrofy (Fukushima), konflikty (wojny celne między Chinami i USA) czy pojawienie się zupełnie nowych technologii (np. efektywnego magazynowania energii).

Czynniki te wpływają na przyszłe relacje cen pierwotnych źródeł energii (kopalnych i odnawialnych) i cen uprawnień do emisji, a także na to, które technologie będą dominować w produkcji energii elektrycznej, a w ostatecznym rachunku na rentowność naszego przedsięwzięcia. Dlatego projektowaną rentowność mogliśmy rozważać jedynie w kategoriach warunkowych: co by było, gdyby… zmaterializował się konkretny scenariusz tego, jak w przypadku realizacji naszego projektu zachowają się podmioty gospodarcze i rządy. W szczególności ważne jest, jak rozwinie się wydobycie gazu łupkowego w USA i na świecie oraz jaki to będzie miało wpływ na ścieżki cen gazu ziemnego w horyzoncie 30 lat, a także jaka będzie przyszłość polityki klimatycznej w Europie i na świecie. Istotne jest, jak się to przełoży na ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla.

Przyjmując określone założenia (warunki) dotyczące ścieżek cen gazu ziemnego oraz kosztu emisji tony dwutlenku węgla do atmosfery, można odwołać się do ekonomii, nauki badającej i mierzącej reakcje gospodarstw domowych i firm na zmiany relacji cen, by na tej podstawie przewidzieć, jak w konkretnym scenariuszu zmieni się otoczenie, w którym będzie funkcjonować projektowana elektrownia. Nie da się natomiast w podobny sposób przewidzieć tego, co zrobią rządy, gdyż to one aktywnie kształtują relacje cenowe, wpływając za ich pomocą na indywidualne decyzje gospodarstw domowych i firm. Celem polityki gospodarczej jest bowiem nakierowywanie gospodarstw domowych i firm na podejmowanie pożądanych działań, takich jak na przykład ochrona środowiska i klimatu. Służą temu szeroko rozumiane regulacje zmieniające relacje cen.

Jednym zdaniem, rentowność naszej elektrowni jest obarczona ryzykiem, którego miara w ostatecznym rachunku zależy od alternatywnych (wariantowych) założeń dotyczących polityki gospodarczej, czyli tego, co zrobią rządy.

Rządy, kształtując regulacje, dokonują wyboru pomiędzy alternatywnymi ścieżkami osiągania założonych celów. Ponieważ wyboru dokonuje się w ramach ograniczonych zasobów, każdemu konkretnemu wyborowi, czyli każdemu zbiorowi założeń w odniesieniu do polityki gospodarczej towarzyszy projekcja tego, jak w danej rzeczywistości regulacyjnej zachowałyby się podmioty gospodarcze. Porównanie projekcji daje wyobrażenie o koszcie alternatywnym konkretnych polityk gospodarczych. Długookresowe projekcje gospodarcze są zatem ważnym narzędziem wykorzystywanym przez organizacje międzynarodowe, rządy, koncerny energetyczne i wiodące think tanki do kształtowania przyszłości sektora energii. Nie odpowiadają na pytanie, co będzie, lecz co by było, gdyby zrealizował się założony scenariusz polityki.

Jest zrozumiałe, że inny scenariusz polityki energetycznej czy klimatycznej prowadzi do innych projekcji, a porównywanie scenariuszy informuje o koszcie alternatywnym (polityk gospodarczych w sektorze energii), za pomocą którego można wpływać na decyzje podmiotów gospodarczych. Gdy chodzi o wywieranie wpływu, ważnym instrumentem jest wiarygodność. Wiarygodność długookresowych projekcji sektora energii jest pochodną wiarygodności polityk energetycznych i klimatycznych. Im trudniej jest przewidzieć podmiotom gospodarczym, jaki scenariusz polityki energetycznej będzie zrealizowany, tym większe jest ryzyko regulacyjne i tym mniejsza skłonność do inwestowania. Miarą tego ryzyka jest prawdopodobieństwo zmian regulacji, a ceną ryzyka są skutki zmian. W przypadku ryzyka regulacyjnego występują spore różnice pomiędzy krajami, zwłaszcza w obszarze polityki klimatycznej, które wpływają na różnice w rozwoju sektora energii. Ponieważ firma nie może zarządzać ryzykiem regulacyjnym, musi je uwzględniać w inny sposób. Cenę ryzyka wpisuje w cenę kapitału. Cena kapitału wpływa na opłacalność projektów inwestycyjnych i dokonywane wybory. W ten sposób koło prognostyczne się zamyka. Projekcje przewidują przyszłość w takim zakresie, w jakim ją aktywnie kształtują.

Decyzje zawsze i wszędzie dotyczą przyszłości. Dlatego ważne jest przewidywanie ich skutków. Robimy to, by podejmować lepsze decyzje. Ponieważ dysponujemy ograniczonymi zasobami, w świecie ekonomii nie ma darmowego obiadu. Brak decyzji też jest decyzją, która ma koszt utraconych możliwości. W złożonych sytuacjach do kalkulacji kosztu alternatywnego służą projekcje ekonomiczne, opisujące reakcje podmiotów gospodarczych na zmiany relacji cen. Projekcje nie przepowiadają przyszłości, lecz odpowiadają na pytanie: „co by było, gdyby”? Są „prawdziwe” jedynie przy danych założeniach, określających daną politykę gospodarczą. Zmiana tych założeń prowadzi do alternatywnych projekcji.

Projekcje mierzą koszt alternatywny polityki gospodarczej, co pozwala dokonywać wyboru pomiędzy różnymi politykami osiągania danych celów. W tym znaczeniu projekcje są instrumentem polityki gospodarczej.


Tekst "Tym, co da się przewidzieć, są skutki naszych działań" został opublikowany 21 grudnia 2019 w serwisie wszystkoconajwazniejsze.pl

Do góry