Blog

Co słychać na rynkach naftowych?

Co słychać na rynkach naftowych?

Obawy, że nałożenie sankcji na Iran spowoduje niedobory podaży ropy wywołały wzrost jej cen. Od połowy sierpnia do początku października ropa Brent zdrożała o 25% (z 68 do 86 dolarów). Potem obawy wygasły i w przeciągu miesiąca cena ropy zaliczyła najgłębszy spadek od ponad roku: staniała do 71 dolarów, czyli o 17%. Równie ciekawie było na globalnych rynkach paliw. Na rynku ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) z początkiem września, gdy ceny oleju napędowego dynamicznie pięły się w górę wraz cenami ropy, ceny benzyny zaczęły się obniżać i po miesiącu znalazły się poniżej ceny oleju napędowego. Ta nietypowa relacja rynkowych cen benzyny i oleju napędowego może się utrzymać przez pewien czas, niezależnie od tego, jak się będą zmieniać ceny ropy.

Zacznijmy jednak od cen ropy. 4 listopada zakaz importu ropy z Iranu stał się faktem, a dzień późnień świat poznał listę krajów zwolnionych na pół roku z tego zakazu (Chiny kontynentalne, Indie, Włochy, Grecja, Japonia, Korea Południowa, Taiwan i Turcja). Rynek najwyraźniej zdyskontował wcześniej te wydarzenia, gdyż reakcja cen ropy na jest niewielka, mimo, że znajduje się ona na najniższych poziomach od ponad roku. Czy znów mamy ciszę przed burzą?

Gdy chodzi o ceny ropy, przyjrzyjmy się kontekstowi makroekonomicznemu, który doprowadził do wygaszenia oczekiwań na ich wzrost i zastanówmy się, jak może się zmienić w najbliższych paru kwartałach.

Ryzyko spowolnienia globalnego popytu na ropę naftową i paliwa płynne. Popyt na ropę jak dotąd trzyma się mocno. W bieżącym roku wzrośnie o 1,6 mbd a prognozy na kolejne dwa lata mówią o wzroście o 1,5 mbd rocznie. Prognozy te uwzględniają już wzrost popytu z powodu regulacji IMO (Międzynarodowej Organizacji Morskiej). Gdyby nie ten czynnik, przyrosty  byłyby niższe. Powodem jest ryzyko osłabienia wzrostu gospodarczego poza USA. Kolejne odsłony wojny celnej USA z Chinami, napięta sytuacja w Turcji oraz w Arabii Saudyjskiej, a także wzrost ryzyka Unii Europejskiej (problemy fiskalne Włoch, brak przełomu w negocjacjach dotyczących Brexitu) obniżają perspektywy wzrostu w gospodarkach wschodzących i w strefie euro. Stan gospodarek wschodzących silnie rzutuje na popyt na ropę naftową i paliwa płynne, natomiast ryzyko strefy euro wzmacnia dolara amerykańskiego i podbija wzrost cen ropy i paliw w walutach innych niż dolar. A wysokie ceny ropy są czynnikiem ograniczającym popyt. Wiele organizacji międzynarodowych, w tym OPEC, obniżyło i dalej obniża ścieżki popytu na ropę naftową i paliwa płynne. Wynik listopadowych wyborów w USA jest już znany, ale nie wiadomo, jak wpłynie na politykę zagraniczną Administracji prezydenta Trumpa. Czy napięcia w relacjach z Chinami się pogłębią, czy osłabną?

Wydobycie ropy naftowej na świecie przekroczyło oczekiwania. Najbardziej wzrosło w USA, ale także w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i w Rosji. IHSM podało, że w USA w sierpniu wydobywano ponad 11 milionów baryłek ropy dziennie, o 1,5% więcej, niż oczekiwano. Od grudnia 2017 wydobycie ropy wzrosło o 1,3 mbd, Stany Zjednoczone już są największym producentem ropy na świecie i mają potencjał do istotnego zwiększania wydobycia w kolejnych paru latach. Ponieważ ropę w USA wydobywa się na polach naftowych, które nie mają infrastruktury transportowej, największym obecnie problemem jest logistyka, która ogranicza możliwości transportu ropy łupkowej z głębi kraju do portów morskich. To wiąże się z koniecznością jej przerobu w kraju i eksportem nadwyżek paliw, głownie benzyny. Na poprawę w zakresie infrastruktury można liczyć w drugiej połowie 2019 roku. W ramach OPEC wydobycie zwiększyły także Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jednak dalsze zwiększanie produkcji przez te kraje bez inwestycji w rozwój potencjału wydobywczego prowadzi do obniżenia poziomu rezerw, stanowiących bufor bezpieczeństwa dla globalnego rynku ropy. Obecny poziom tych rezerw, poniżej 2 mbd, już jest uznawany za ryzykownie niski, a jego dalsze obniżanie doprowadzi do obaw o ciągłość dostaw i stworzy presję na wzrost cen ropy. Wydobycie wzrosło także w Rosji, ale kontynuowanie tego trendu, podobnie jak w przypadku Arabii Saudyjskiej, wymaga inwestycji w nowe złoża. Wzrost wydobycia miał miejsce w Nigerii. PKN ORLEN sprowadził ropę z tego kraju. Jednak w przypadku Nigerii kontynuacja tego trendu jest bardzo niepewna.

Irański eksport prawdopodobnie skurczył się mniej, niż szacowano ale eksperci zaznaczają, że o tym, ile Iran wyeksportował ropy wie tylko Iran. W każdym razie niewiele przemawia za tym, by zrealizował się scenariusz zerowego eksportu. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz zera dolarów wpływów z eksportu, który ma zredukować dostęp Iranu do amerykańskich dolarów. Kraje wyłączone spod zakazu importu, np. Indie mogłyby założyć rachunek powierniczy, na którym byłyby rejestrowane opłaty za zakup irańskiej ropy. Iran mógłby wykorzystać te środki wyłącznie do zakupów w Indiach określonych towarów i usług: indyjskiej żywności, lekarstw oraz pomocy humanitarnej.

Trudno powiedzieć, w jakim kierunku te czynniki mogą zmienić się w horyzoncie paru kwartałów a towarzysząca im niepewność powoduje, że cena ropy silnie reaguje na każdą pojawiającą się informację. Gdy spojrzymy na prognozy opublikowane w październiku, w zasadzie panuje konsensus, że cena ropy do końca roku wzrośnie ale skala tego wzrostu jest bardzo zróżnicowana. Nie jest też wykluczone, że kraje OPEC zareagują cieciami wydobycia, jeśli cena ropy pozostanie na dłużej na obecnie niskim poziomie. Arabia Saudyjska zadeklarowała przecież, że ceny ropy w pobliżu 80 dolarów za baryłkę nie zagrażają jeszcze długoterminowemu popytowi.

Projekcje uwzględniają już efekt wprowadzenia regulacji IMO, ograniczającej emisję siarki w transporcie morskim z 3,5% obecnie do 0,5% od marca 2020. W praktyce efektem tej regulacji będzie wzrost popytu na średnie destylaty, czyli na olej napędowy, ze strony transportu morskiego, który będzie konkurował o to paliwo z transportem drogowym. Nie ulega wątpliwości, że przejściowo cena tego paliwa wzrośnie. W ocenie ekspertów nie da się jednak zaspokoić popytu na olej napędowy poprzez pogłębianie przerobu w rafineriach. Konieczne będzie zwiększenie przerobu  co jest równoznaczne ze wzrostem popytu na ropę naftową, zwłaszcza na ropy cięższe, dające większy uzysk średnich destylatów. Ich cena pójdzie w górę w relacji do rop lekkich, takich jak amerykańska ropa łupkowa.

Choć wolumenowo podaż ropy jest bliska popytowi, mamy do czynienia ze strukturalnym niedopasowaniem podaży ropy według gatunków do popytu. Powodem jest to, że z powodu ryzyka geopolitycznego inwestycje wydobywcze są obecnie realizowane jedynie w Ameryce Północnej, a tam wydobywa się przede wszystkim ropy lekkiej i ultralekkiej. Poza Ameryką Północną inwestycje w poszukiwania i wydobycie są kosztowne atrakcyjne potencjalne złoża znajdują się w niestabilnych politycznie regionach świata, a na pojawienie się ropy trzeba czekać 3-5 lat. Także instytucje finansowe są coraz mniej zainteresowane inwestowaniem w konwencjonalne projekty poszukiwania i wydobycie ropy naftowej, bo mają inne, długoterminowo bardziej atrakcyjne kierunki inwestycji. A gdy się nie inwestuje w nowe złoża, to wydobycie ze złóż w eksploatacji systematycznie spada.. Obecnie tempo tego spadku to około 3 miliony baryłek dziennie. Tyle nowej ropy trzeba znaleźć, by utrzymać stały poziom globalnego wydobycia. Zaspokojenie rosnącego popytu na ropę naftową i paliwa płynne wymaga jego wzrostu. Natomiast w USA, gdzie stosuje się niekonwencjonalne technologie poszukiwań i wydobycia ropy z łupków, proces inwestycyjny ma zupełnie inne parametry. Ropy poszukuje i wydobywa kilkanaście tysięcy małych, niezależnych podmiotów, więc koszt pojedynczej inwestycji jest relatywnie niewielki, w porównaniu z inwestycjami w wydobycie konwencjonalne. Cykl inwestycyjny jest bardzo krótki – trwa do 3 do 6 miesięcy a 80% ropy wypływa z odwiertu w pierwszych dwóch latach. Można zatem zabezpieczyć przyszłe zyski w transakcjach terminowych. W dodatku nie ma ryzyka geopolitycznego. Podobnie jest w przypadku Kanady. Nic dziwnego, że gros globalnych inwestycji w wydobycie ma miejsce w Ameryce Północnej i z tego powodu USA jest źródłem największych przyrostów podaży ropy. Szacuje się, że w 2018 roku wydobycie wzrośnie o 1,5 mbd, co jest bliskie tegorocznemu przyrostowi globalnego popytu. Na drugim miejscu jest Kanada z przyrostem wydobycia około 300 000 bd. Zbliżony do Kanady przyrost wydobycia ma Arabia Saudyjska, jednakże w przypadku tego kraju nie jest to rezultat inwestycji, lecz polityki gospodarowania rezerwami.

Niedostateczny poziom inwestycji w wydobycie poza kontynentem amerykańskim jest poważnym ryzykiem dla przyrostów podaży w horyzoncie 3-5 lat, bo tyle trwa przeciętny cykl inwestycyjny na złożach konwencjonalnych. Jest też czynnikiem ryzyka dla cen benzyny, których nadmiar będzie się pogłębiał.

Z amerykańska ropą łupkową już jest pewien problem. Jest to ropa bardzo lekka, o niskiej zawartości siarki, z której uzyskuje się blisko dwa razy więcej lekkich destylatów, takich jak benzyna i jet (około 60%), niż w przypadku ropy Brent (około 33%). Natomiast popyt globalny na ropę jest napędzany przez popyt na diesla, bo to paliwo napędza wzrost gospodarczy a benzyn na globalnym rynku jest nadmiar. Amerykańskie rafinerie, wybudowane w czasach, gdy o zalewie ropy z łupków nikomu się nie śniło, zostały przystosowane do przerobu cięższych rop, pochodzących z Ameryki Południowej. Jeśli kupują do przerobu lekką ropę łupkową, robią to z dużym dyskontem. Argument nadmiaru lekkich rop skłonił rząd USA do zniesienia embargo na eksport ropy. Pamiętamy, że początkowo wystąpiły problemy logistyczne z dostarczeniem ładunków ropy z lądu na morze, bo amerykańskie rurociągi służyły eksportowi paliw. Obecnie napływ inwestycji i tempo wzrostu wydobycia ropy z łupków okazały się zaskakująco wysokie i pojawiła się bariera logistyczna w eksporcie ropy z basenu Permian. Ropę, która nie znalazła ujścia na morze trzeba było sprzedać lokalnym rafineriom. Te były skłonne ją przerobić pod warunkiem, że kupią ją z odpowiednim dyskontem w stosunku do ropy WTI, sięgającym około 20$/b, czyli z 30$/b dyskontem w stosunku do ropy Brent. Do końca sierpnia część dodatkowej podaż benzyn wchłaniał rynek amerykański, ale gdy skończył się driving season duże ilości benzyn trafiły na eksport do sprzedaży w basenie atlantyckim, tworząc presję na jej ceny na rynku ARA.

Co będzie dalej? Ceny ropy w najbliższych kwartałach będą bardzo podatne na zmiany. Efektem regulacji IMO będzie wzrost popytu na ropę ale po drugiej stronie jest ryzyko spowolnienia popytu z powodu osłabienia globalnego wzrostu, a także wysokich cen ropy. W dłuższym horyzoncie na cenach ropy odbije się brak inwestycji w wydobycia poza USA. Z tych powodów tańsza benzyna niż diesel pozostanie z nami jeszcze przez pewien czas, dokąd na kontynencie amerykańskim nie zostaną rozwiązane problemy logistyczne, które dzisiaj tworzą barierę eksportu ropy łupkowej. Bez względu na to, jak będą się zmieniać ceny ropy.

Do góry