Blog

Zakaz eksportu ropy naftowej z USA – więcej szkody niż pożytku

Zakaz eksportu ropy naftowej z USA – więcej szkody niż pożytku

Zakaz eksportu ropy naftowej z USA został wprowadzony w reakcji na kryzys naftowy z początku lat siedemdziesiątych. Wspomagał kontrolę cen ropy naftowej i paliw w USA, którą wprowadzono w obawie przed inflacją.

Zakaz eksportu ropy naftowej z USA został wprowadzony w reakcji na kryzys naftowy z początku lat siedemdziesiątych. Wspomagał kontrolę cen ropy naftowej i paliw w USA, którą wprowadzono w obawie przed inflacją. Obawiano się także, że nowo odkryta ropa z Alaski zostanie sprzedana w Japonii a nie na Wschodnim Wybrzeżu. Okres kontroli cen ropy naftowej i paliw w USA zakończył się w 1981 roku, kiedy to ropą naftową zaczęła handlować nowojorska giełda towarowa NYMEX (więcej na temat rop benchmarkowych i giełdowego mechanizmu ustalania cen ropy naftowej i paliw można znaleźć w ABC cen ropy naftowej i paliw ). Wtedy też zezwolono na eksport benzyny i innych produktów naftowych, ale zakaz eksportu ropy pozostał w mocy. W 1996 roku zrobiono wyjątek dla ropy naftowej z Alaski, ze względu na koszty transportu. Na pozostałym terytorium zakaz, chociaż już niepotrzebny, został utrzymany, bo nikogo nie uwierał. Lwią część konsumpcji ropy naftowej w USA zaspokajał bowiem import (60% w 2005 roku) i producenci krajowi nie mieli problemu ze sprzedażą krajowej ropy na rynku wewnętrznym po światowych cenach.
Sytuacja uległa zmianie pod wpływem technologii wierceń poziomych i hydraulicznego szczelinowania. Dzięki rozwojowi tej technologii produkcja krajowa ropy naftowej w USA przyrosła od 2008 roku o 3,3 mld baryłek dziennie, czyli o 66%. Międzynarodowa Agencja Energii prognozuje, że za kilka lat USA staną się największym producentem ropy naftowej na świecie, wyprzedzając Rosję i Arabię Saudyjską. Ponieważ dynamicznemu wzrostowi wydobycia ropy naftowej w USA towarzyszy spadek jej cen, w stosunku do europejskiego benchmarku, jakim jest ropa Brent (oraz innych gatunków rop, wydobywanych poza USA), utrzymywanie w tych warunkach zakazu eksportu ropy naftowej budzi wiele wątpliwości, zwłaszcza w Europie. Niższe ceny ropy naftowej stawiają bowiem w uprzywilejowanej pozycji nie tylko amerykańskie rafinerie, ale także przemysł petrochemiczny i chemiczny, korzystający z tego surowca.
Do niedawna w dyskusjach na temat tego, czy USA zdecydują się na zniesienie zakazu eksportu ropy, naftowej dominował pogląd, że nie byłoby to korzystne dla gospodarki amerykańskiej z następujących powodów.
- Po zniesieniu zakazu, w USA wzrosną ceny ropy naftowej i to spowoduje wzrost ceny paliw, wzrost kosztów transportu i pogorszenie pozycji konkurencyjnej gospodarki.
- Przetworzenie taniej ropy krajowej na miejscu jest korzystniejsze dla gospodarki, niż jej bezpośredni eksport po wyższej cenie, gdyż w kraju pozostaje więcej wartości dodanej i miejsc pracy.
O tym, że pierwszy argument wygląda na chybiony, wypowiadałem się parokrotnie, także na blogu. Efektem zniesienia zakazu eksportu ropy naftowej w USA będzie wyrównanie się cen ropy naftowej pomiędzy USA i Europą oraz resztą świata, co już samo w sobie poprawi pozycję konkurencyjną europejskich rafinerii wobec rafinerii amerykańskich. Obecnie, dzięki nadzwyczajnym zyskom, rafinerie amerykańskie tworzą „nadzwyczajną” presję na globalnym rynku paliw, ciągnącą ich ceny w dół, co stawia w niekorzystnej sytuacji rafinerie europejskie. Wzrost cen ropy naftowej w USA pozbawi rafinerie amerykańskie nadzwyczajnych zysków, które powrócą tam, gdzie powstają, czyli do firm poszukiwawczo – wydobywczych, działających na terytorium USA. Wyższe ceny ropy naftowej doprowadzą do zwiększenia wydobycia. Dzięki temu wzrośnie globalna podaż ropy naftowej i, przy innych warunkach niezmienionych, obniżą się ceny ropy naftowej. Efektem niższych ceny ropy naftowej będą niższe ceny paliw a ponieważ rynek paliw jest rynkiem globalnym, korzyść tą odczują konsumenci paliw zarówno w USA, jak i w Europie.
Taki właśnie scenariusz został niedawno zarysowany w artykule Daniela Yergina i Kurta Barrowa „Why the United States Needs to Lift the Ban on Crude Oil Exports”, który ukazał się 19 czerwca w The Wall Street Journal. Przywołując konkluzje przeprowadzonego na ten temat badania, autorzy artykułu przekonują, że drugi argument jest także chybiony. Według ich szacunków, zniesienie zakazu eksportu ropy naftowej przyniesie korzyści gospodarce amerykańskiej, w postaci zwiększenia wartości dodanej i liczby miejsc pracy. Jak to możliwe, skoro obecnie USA importuje 30% zużywanej ropy?
Otóż, jak wiadomo, ropa ropie nie jest równa, a przestawienie rafinerii z przerobu rop ciężkich na ropy lekkie jest możliwe tylko w pewnym zakresie i jest kosztowne. Nowa ropa naftowa (tight oil), wydobywana w USA przy pomocy technologii wierceń poziomych i szczelinowania hydraulicznego, jest ropą lekką i nie bardzo odpowiada rafineriom zlokalizowanym na Środkowym Wschodzie i w rejonie Zatoki Meksykańskiej. Te rafinerie wydały bowiem w ostatnich latach ponad 100 mld dolarów na to, by dostosować się do przerobu rop ciężkich, niskiej jakości, pochodzących z Kanady, Meksyku i Wenezueli. Pewne możliwości przerobu rop lekkich, które początkowo istniały, zostały już wyczerpane i dalsze zwiększanie udziału rop lekkich w przerobie wiąże się z coraz wyższymi kosztami, pomniejszającymi zyski. Aby zrekompensować utracone zyski, rafinerie przyjmują do przerobu większe ilości krajowych rop lekkich pod warunkiem, że dostaną upust cenowy, sięgający obecnie 20% ceny importowanych rop ciężkich. Z kolei firmy poszukiwawcze i wydobywcze, przy tak dużych upustach, napotykają barierę kosztów i ograniczają produkcję.
Zniesienie zakazu eksportu ropy naftowej przyniosłoby natomiast kilka korzyści. Firmy poszukiwawcze i wydobywcze sprzedawałyby ropę lekką po znacznie wyższych cenach światowych (ropy lekkie są droższe niż ciężkie) a ich wyższe zyski powróciłyby do gospodarki amerykańskiej w postaci większych inwestycji w poszukiwania i wydobycie. Rafinerie amerykańskie na Środkowym Wschodzie i w rejonie Zatoki Meksykańskiej przerabiałyby ciężką ropę z importu, do której są dostosowane, dzięki czemu poprawiłaby się efektywność przerobu. Wielkość importu netto ropy w USA będzie na tym samym poziomie, ale pojawiłyby się dodatkowe korzyści gospodarcze. Autorzy szacują, że usunięcie zakazu eksportu ropy, w połączeniu z ciągłymi innowacjami w technologii, przyniosłoby w ciągu najbliższych 15 lat nawet 2,3 milionów baryłek dziennie dodatkowego wydobycia oraz nowe inwestycje sięgające 1 biliona dolarów, dzięki którym powstanie 860 tysięcy więcej miejsc pracy.
Skoro Amerykanie dostrzegają korzyści ze zniesienia zakazu importu ropy naftowej, można oczekiwać, że wkrótce to nastąpi.

Do góry