Blog

Kontrowersyjna polityka klimatyczna UE

Kontrowersyjna polityka klimatyczna UE

O tym, że europejska polityka klimatyczna jest błędna i nie przyczyni się do realizacji celu, jakim jest redukcja emisji gazów cieplarnianych w skali globalnej wiadomo było od samego początku, kiedy to w 2008 roku Komisja Europejska przyjęła pakiet energetyczno-klimatyczny, znany też jako pakiet 20/20/20. Opublikowana w 2009 roku przez akademików z Oxfordu ocena tego pakietu zwróciła uwagę na kilka kardynalnych błędów, podważających jej wiarygodność i skuteczność.[1] Największym błędem jest dążenie do redukcji emisji na poziomie arbitralnie przyjętej liczby (20%), która z niewiadomych przyczyn został przyjęta także jako cel, dotyczący energii odnawialnej oraz poprawy efektywności

Nadmiar celów w stosunku do instrumentów jest szkolnym błędem w projektowaniu polityki gospodarczej. Zgodnie z regułą Tinbergena, znaną jako złota reguła polityki gospodarczej, do kontroli – w tym przypadku - trzech celów niezbędne jest zastosowanie trzech niezależnych instrumentów. Jeśli instrumentów jest mniej (a w omawianym pakiecie jest tylko jeden), skutkiem będzie niespójność działań. A to znaczy, że realizacja arbitralnie określonego celu dotyczącego energii odnawialnej czy też poprawy efektywności prowadziłaby do innego poziomu celu wiodącego, niż  20% redukcja emisji CO2, przyjęta w pakiecie. Zainteresowanych poznaniem mechanizmu tej sprzeczności namawiam do zapoznania się z bardzo przystępnym wyjaśnieniem, napisanym przez profesora Roberta Stavinsa z Harvardu, zajmującego się na co dzień ekonomią ochrony środowiska.[2]


Kolejnym błędem jest to, że pakiet bazuje na emisji z produkcji a nie z konsumpcji i w ten sposób pomija odpowiedzialność Europy za kraje rozwijające się, co utrudnia osiągnięcie globalnego porozumienia. Opodatkowanie emisji w fazie produkcji prowadzi do przenoszenia produkcji przemysłowej poza Unię Europejską, gdzie produkuje się taniej ale bardziej emisyjnymi technologiami, niż w Europie i importowania oraz transportowania gotowych produktów.
Oprócz błędów Pakiet 20/20/20 miał też wady ograniczające sposoby realizacji celu nadrzędnego, jakim jest redukcja emisji globalnych. Na przykład zbyt krótki horyzont (12 lat). Krótszy niż horyzont badań i rozwoju, w praktyce wykluczał strategie poszukiwania innowacji i ograniczał wybór do już znanych technologii. Mało uwagi poświęcono w pakiecie bezpieczeństwu energetycznemu oraz ocenie wpływu pakietu na koszt zużywanej energii, co okazuje się ważne w kontekście konkurencyjności gospodarczej Unii Europejskiej.


Ktoś powie, że polityka klimatyczna, nastawiona na redukcję emisji CO2, zawsze zagraża konkurencyjności gospodarki, gdyż wiąże się z ponoszeniem niemałych opłat za korzystanie z zasobów naturalnych. Otóż tak nie musi być jeśli polityka klimatyczna jest właściwie zaprojektowana. Konkurencyjność jest bowiem kategorią relatywną. Jeśli nakład, jaki trzeba ponieść na ochronę klimatu, dotyczyłby wszystkich gospodarek, to nie zmieniłby warunków konkurencji. Zupełnie inną kwestią jest natomiast poziom niezbędnych nakładów na ochronę klimatu, zależny od planowanej skali i tempa redukcji emisji. Zbyt ambitne cele redukcji emisji a w konsekwencji zbyt wysokie nakłady na ochronę klimatu, których nie dałoby się skompensować poprawą efektywności, groziłyby nadmiernym spowolnieniem tempa rozwoju gospodarki globalnej.


Wracając do tematu – błędnie zaprojektowanej polityki klimatycznej nie da się poprawić - trzeba ją zmienić, by wyeliminować błędy. Jeśli się tego nie zrobi w sposób kontrolowany, polityka przestaje być wiarygodna, bo prędzej czy później skutki błędów dadzą znać o sobie i wymuszą zmiany, które przebiegną w sposób niekontrolowany i bardziej kosztowny. W Koncernie badaliśmy tę kwestię od dawna, w kontekście ryzyka regulacyjnego. Dobrą okazją do przedstawienia szerszej publiczności wyników naszych badań i analiz oraz propozycji zmian w polityce energetycznej i klimatycznej UE, stały się konsultacje dotyczące „Strategii Europa 2020” wiosną 2010 roku.[3]


Już wtedy podnosiliśmy argument, że polityka klimatyczna powinna przeciwdziałać zjawisku globalnego ocieplenia, zachodzącemu w skali globu. Naszymi działaniami w kraju i w Europie powinniśmy przyczyniać się do obniżeniu emisji globalnych, gdyż tylko w ten sposób można doprowadzić do obniżenia temperatury. Przy czym musimy to robić w taki sposób, by wraz z nami poszły inne kraje, o dużym potencjale redukcji emisji. Jeśli nie pójdą – nasze kosztowne działania nie tylko nie pomogą ochronie klimatu, ale mogą doprowadzić do wzrostu globalnych emisji.


Zwracaliśmy uwagę na to, że pakiet energetyczno – klimatyczny rodził się w czasach, gdy panowało przekonanie o nieuchronnym i ciągłym wzroście cen surowców, czyli w czasach wiary w peak-oil i przekonaniu, że gazu na świecie jest na tyle mało, że jest surowcem specjalnego przeznaczenia. Przy takim założeniu dopłaty do technologii wykorzystania odnawialnych źródeł energii, takich jak turbiny wiatrowe, czy ogniwa słoneczne, powodujące obniżenie kosztów produkcji energii, w końcu doprowadzą do tego, że technologie te staną się komercyjnie opłacalne. Tymczasem rewolucja łupkowa obniżyła ścieżki cen paliw kopalnych, przez co niekorzystnie zmieniła rachunek opłacalności wielu odnawialnych źródeł energii.[4]


W naszej opinii kłopoty ze skutecznością (i wiarygodnością) polityki energetyczno-klimatycznej UE biorą się także stąd, że na poziom cen uprawnień do emisji wpływa nie tylko poziom celu redukcji emisji, który chcemy osiągnąć w perspektywie 20 lat (nota bene ustala się to na podstawie matematycznego modelu, jako różnicę pomiędzy dwiema ścieżkami projekcji emisji – business as usual oraz ścieżką pożądaną, zależną od poziomu instrumentu), ale także wszystkie nieprzewidziane wydarzenia, zarówno negatywne (kryzysy, katastrofy) jak i pozytywne (innowacje), które się w tym okresie wydarzą. To prowadzi do dużej niepewności dotyczącej instrumentu, powiększającej koszty dostosowań. Znacznie skuteczniejszym rozwiązaniem byłoby zaprojektowanie polityki „od instrumentu do celu”, gdyż wtedy efekty nieprzewidzianych wydarzeń wpływałyby na poziom celu (redukcji emisji), który i tak jest konstrukcją „modelową”. Ma to tym większe znaczenie, gdyż przyszłość energetyki leży w technologiach, które dopiero poznamy a to jest czynnik nieprzewidywalny. Spójrzmy na rewolucję łupkową, której nikt nie przewidział i jej efekty. Natomiast w UE stawiamy na wybrane, znane technologie, uznając, że w ten sposób ograniczamy niepewność. Technologie te, na początku nieopłacalne, mają na siebie zarobić dzięki postępowi technologii o ile w nie odpowiednio dużo zainwestujemy. A jednak innowacje pojawiają się nie tylko tam, gdzie sobie to założymy i zmieniają rzeczywistość. W przypadku innowacji gospodarka planowa nie ma sensu.



[1] “EU Climate-change Policy – A Critique”, w D.Helm, C.Hepburn (ed.) “The Economics and Politics of Climate Change, Oxford University Press, Oxford, 2009
[2] („Will Europe Scrap its Renewables Target? That Would Be Good News for the Economy and for the Environment”  http://www.robertstavinsblog.org/)
[3] http://www.demoseuropa.eu/files/Adam%20Czyżewski%20-%20prezentacja.pdf
[4] Szerzej na ten temat w raporcie http://www.napedzamyprzyszlosc.pl/pl/publikacje/energetyka-srodowisko-rozwoj-cele-ktore-nie-musza-byc-w-opozycji  

Do góry