Blog

Czy mamy bać się rosyjskich sankcji?

Czy mamy bać się rosyjskich sankcji?

Silne powiązania europejskiego sektora energii z rosyjskimi surowcami są kluczowym problemem i głównym kanałem transmisji potencjalnych zaburzeń, które mogą się pojawić w następstwie eskalacji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Na tym tle pojawia się coraz więcej analiz dotyczących negatywnych skutków gospodarczych. Scenariusze dalszego rozwoju tej sytuacji obejmują pełne spektrum wydarzeń, od mało prawdopodobnej obecnie deeskalacji konfliktu  do długotrwałych przerw w dostawach gazu, do których mogłoby dojść w przypadku istotnej eskalacji konfliktu na linii Kijów-Moskwa. Chociaż prawdopodobieństwo materializacji takiego czarnego scenariusza jest niskie, przyciąga on najwięcej uwagi i różne autorskie wizje negatywnych następstw przerwania dostaw ropy i gazu, pojawiające się w prasie jeżą włosy na głowach czytelników. Patrzmy na takie scenariusze chłodnym okiem, zwracając uwagę na następujące zagadnienia:

1. Stopień wrażliwości Rosji na przerwy w dostawach ropy i gazu jest przynajmniej równy, jeśli nie większy niż Unii Europejskiej. Z tego powodu scenariusze zakładające celowe przerwanie dostaw tych surowców do UE, zdaniem ekspertów rynkowych, są mało prawdopodobne, podobnie, jak mało prawdopodobne jest nałożenie ograniczeń na rosyjski eksport ze strony Komisji Europejskiej. Rosja jest drugim światowym producentem gazu ziemnego i trzecim na świecie producentem ropy naftowej. Połowa produkcji ropy naftowej oraz jedna trzecia produkcji gazu ziemnego idzie na eksport, od którego silnie zależy tempo wzrostu gospodarczego Federacji Rosyjskiej. W 2012 roku wpływy z eksportu ropy i gazu ziemnego stanowiły 52% dochodów budżetu federalnego oraz 70% łącznych wpływów z eksportu. Największym odbiorcą rosyjskiej ropy jest Unia Europejska (UE-27), która odbiera ponad 80% eksportu, ponad 18% trafia do Azji a śladowe wolumeny do Ameryki Południowej. Mimo planów eksportu gazu na Daleki Wschód w 2012 roku całość eksportu trafiła do Europy, w tym ponad 70% do UE-27. Doświadczenie kryzysów naftowych pokazuje, że w przypadku długotrwałych przerw w dostawach ropy i gazu gospodarka Rosji poniosłaby większe straty niż gospodarki krajów UE-27, które trwale i szybciej niż Rosja dostosowałyby się do nowych cen i nowych kierunków importu surowców.

2. W obecnych uwarunkowaniach rynków ropy i gazu ziemnego w Europie, skutki przerw w dostawach gazu byłyby o rząd wielkości silniejsze, niż przerw w dostawach ropy naftowej. Rynek ropy naftowej jest rynkiem globalnym, płynnym, składającym się z powiązanych ze sobą poprzez możliwość arbitrażu rynków lokalnych. Od strony logistycznej możliwość transportu surowca i jego dostarczenia do odbiorcy końcowego nie stanowi również w większości przypadków istotnej bariery. Cena ropy naftowej poprzez premię za ryzyko dyskontuje potencjalne zaburzenia ciągłości dostaw, biorąc pod uwagę możliwości wypełnienia ubytków poprzez uruchomienie zapasów komercyjnych, zwiększenie produkcji przez Arabię Saudyjską, uruchomienie rezerw strategicznych Międzynarodowej Agencji Energii a także możliwości zwiększenia produkcji ropy w USA. Technologia wydobycia ropy ze złóż niekonwencjonalnych (odwiert po odwiercie) stworzyła możliwość elastycznej  reakcji wydobycia na sygnały cenowe. Podobne dostosowania ilościowe i cenowe miały już miejsce podczas arabskiej wiosny a premia za ryzyko dotyczące zablokowania cieśniny Ormuz w Zatoce Perskiej, przez którą przepływa 1/3 wszystkich dostaw ropy naftowej drogą morską szacowano wówczas na 20 dolarów za baryłkę. Globalny rynek ropy naftowej na bieżąco dyskontuje także ryzyko eskalacji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Cena  ropy naftowej Brent od połowy kwietnia oscyluje w pobliżu 109 dolarów za baryłkę, reagując wzrostami na wydarzenia, które mogłyby zmienić przebieg konfliktu, takie jak pokojowe  rozmowy w Genewie 17 kwietnia, czy też nałożenie kolejnych sankcji na Rosje 28 kwietnia, a następnie powraca do poprzednich poziomów, gdy okazuje się, że sytuacja nie ulega zmianie w stosunku do najbardziej prawdopodobnego obecnie scenariusza destabilizacji.

3. Stopień zależności firmy/gospodarki od konkretnego dostawcy ropy, czy gazu ziemnego mniej zależy od tego, jaki jest jego udział w naszym popycie/zużyciu ropy, czy gazu a bardziej od tego, czy istnieje alternatywny dostawca. Widać to dobrze na przykładzie PKN Orlen, który jest właścicielem siedmiu rafinerii w Europie, z których cztery są znaczące dla produkcji paliw z ropy naftowej. Przestawienie się na przerób innych rodzajów ropy nie wymaga wielkiego wysiłku i dzięki temu możemy produkować potrzebne ilości paliw w racjonalnych granicach kosztowych. Nasze rafinerie są od wielu lat przystosowane do przerobu różnych alternatywnych gatunków tego surowca, które są dostępne na rynku: np. Brent, Forties, Oseberg, Ekofisk, Statfjord, Gullfaks, Troll, Saharan Blend, CPC Blend, Azeri, Zarzaitine, Kirkuk, Basrah Light, Arab Light, Bonny Light, Brass River, Forcados, Qua Iboe, Cabinda, Escravos, Girrasol, Hungo, Vasconia, Castilla, Isthmus itd. Pełna lista gatunków rop, których przerób został przez nas przetestowany, obejmuje blisko 100 pozycji i nie jest to lista zamknięta. Tak dużą elastyczność przerobu umożliwiły nam przeprowadzone modernizacje instalacji w naszych rafineriach. To prawda, że rosyjska ropa REBCO jest najbardziej efektywna w przerobie oraz, że na wyższe koszty związane z przerobem rop alternatywnych składa się cena samej ropy i koszty transportu. Rafinerie Grupy ORLEN przerabiają rosyjską ropę przede wszystkim z wyboru, z powodu niższych kosztów transportu rurociągiem. Przestawienie się na inne gatunki rop, sprowadzanych drogą morską jest nie tylko w praktyce możliwe ale zostało już przetestowane. Nasza rafineria na Litwie w Możejkach jest od początku jej zakupu zaopatrywana w ropę drogą morską, przez terminal w Butyndze, leżący na Bałtyku. W analogiczny sposób, przez port morski w Gdańsku, można zaopatrywać drogą morską a następnie rurociągiem Pomerania do naszej rafinerii w Płocku. 

4. Najskuteczniejszą strategią dywersyfikacji dostaw gazu jest budowa Europejskiego Jednolitego Rynku Gazu. Zacząć trzeba od rozbudowy infrastruktury gazowej, zwłaszcza w nowych krajach członkowskich UE, wprowadzić standaryzowane kontrakty oraz rynek terminowy, który zapewni adekwatny stan komercyjnych zapasów gazu,  a także znieść ograniczenia na poszukiwania gazu i ropy naftowej. Europejski Jednolity Rynek Gazu powiązany arbitrażowo z rynkiem amerykańskim powinien znaleźć się w centrum Europejskiej Unii Energetycznej, gdyż byłby skutecznym gwarantem bezpieczeństwa energetycznego krajów UE, tak jak dzisiaj bezpieczeństwo to gwarantuje globalny rynek ropy naftowej. Takie rozwiązanie mogłoby znieść monopol rosyjskiego gazu, podobnie, jak utworzenie rynku ropy naftowej zneutralizowało monopol krajów OPEC.

Wracając do pytania zadanego w tytule i odpowiadając na nie z czysto ekonomicznego punktu widzenia, abstrahując od olbrzymiej tragedii jaką jest obecna sytuacja na Ukrainie i wyzwania przed, którymi stoi ten kraj, czarny scenariusz, w którym Rosja nakłada długotrwałe embargo na sprzedaż gazu Unii Europejskiej jest mało prawdopodobny, choć nie można go wykluczyć. Złą wiadomością jest to, że skutkiem takiego scenariusza byłaby kolejna, raczej płytka recesja w Europie i spowolnienie wzrostu gospodarki globalnej, spowodowane wzrostem cen gazu i ropy naftowej oraz odpływem kapitału z rynków wschodzących. Dobrych wiadomości jest więcej. Taki scenariusz jest mało prawdopodobny a pozostałe scenariusze będą zdecydowanie mniej kosztowne gospodarczo – w szczególności nie będą prowadzić do recesji. Po drugie, w przypadku materializacji czarnego scenariusza Europa musiałaby się szybko dostosować i, sądząc po dostosowaniach, które nastąpiły po kryzysach naftowych, ich efektem byłaby z jednej strony trwała poprawa efektywności energetycznej i dynamiczny rozwój technologii a z drugiej powstanie efektywnego rynku gazu i rynku energii elektrycznej. Zatem zamiast bać się sankcji lepiej się na nie dobrze przygotować, zaczynając już teraz – takie działania zostały zapoczątkowane czego najlepszym przykładem jest dyskusja na temat unii energetycznej.  

Do góry