Blog

Co się dzieje na rynku ropy?

Co się dzieje na rynku ropy?

Latem 2008 roku ropa Brent była najdroższa w historii. 3 lipca baryłka kosztowała ponad 144 dolary i spekulowano o dalszym wzroście ceny. Jednak już w końcu roku za ropę płacono mniej niż 40 dolarów. W ciągu 6 miesięcy notowania spadły o 77%. 19 czerwca minionego roku ropa Brent kosztowała 115 dolarów a 13 stycznia br. na giełdzie w Londynie za baryłkę ropy Brent płacono już niewiele ponad 45 dolarów. W ciągu 7 miesięcy notowania spadły o 60%. Co się dzieje na rynku ropy? 

Korekta oczekiwań

Sektor naftowy ma to do siebie, że popyt i podaż reagują na sygnały cenowe z dużym opóźnieniem, sięgającym od jednego do kilku kwartałów. To z kolei powoduje, że ważniejsze od aktualnych cen są oczekiwania dotyczące popytu i podaży w tym horyzoncie, gdyż to one kształtują przyszłe ceny, które dzisiaj możemy sobie zagwarantować w transakcjach na rynkach terminowych.

Na początku minionego roku oczekiwano, że popyt na ropę naftową w gospodarce globalnej w 2014 roku zwiększy się o 1,6 miliona baryłek dziennie (mbd) a podaż o 1,7 mbd. W tych warunkach spodziewano się nieznacznego spadku ceny. Tymczasem w połowie roku okazało się, że strefa euro silniej odczuwa skutki sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję, niż się tego spodziewano. Także z gospodarki Chin zaczęły napływać niekorzystne informacje, które w drugiej połowie roku doprowadziły do obniżenia prognoz wzrostu gospodarki globalnej i serii korekt w dół popytu na ropę naftową. Według najnowszych szacunków, popyt na ropę naftową w 2014 roku wzrósł zaledwie o 0,7 mbd.

Po drugiej stronie rynku, również w połowie roku pojawiło się silne zaskoczenie, w postaci powrotu dostaw z Libii oraz poprawy perspektyw wydobycia w Iraku, korygujące w górę oczekiwania dotyczące przyrostu podaży. W rezultacie zamiast oczekiwanego na początku 2014 roku przyrostu wydobycia o 1,7 mbd, na rynku było 1,9 mbd więcej ropy niż przed rokiem.

Nieoczekiwana nadwyżka popytu nad podażą w wysokości 1 mbd doprowadziła do korekty oczekiwań i silnej przeceny ropy. Zaskoczenie i przecena to fakty, z którymi nie warto polemizować. Warto natomiast odpowiedzieć na pytanie, czy okres niskich cen szybko przeminie, czy też mamy do czynienia ze zmianą strukturalną i trwałym obniżeniem ścieżki przyszłych cen ropy naftowej.

Jestem zdania, że rewolucja technologiczna w sektorze wydobycia, której skutkiem jest boom łupkowy w USA, w końcu doprowadziła od istotnej korekty mechanizmu kształtującego ceny ropy naftowej. Korekta polega na tym, że o poziomie cen ropy w większym stopniu, niż dotychczas, będą decydować koszty wydobycia a nie potrzeby budżetowe krajów OPEC. Ponieważ koszt krańcowy wydobycia baryłki ropy, która jest potrzebna na rynku, leży poniżej poziomu cen równoważących budżety większości krajów OPEC (i Rosji), to co obserwujemy obecnie na rynku jest korektą w dół ścieżki przyszłych cen w stosunku do oczekiwań sprzed pół roku, czyli jest to zmiana trwała. Zastrzegam od razu, że rewolucja technologiczna ani boom łupkowy nie uchroni świata od wstrząsów geopolitycznych, które mogą podbić ceny ropy. Jednak w obecnych warunkach skutki tych wydarzeń na rynku ropy będą łagodniejsze.

Elastyczny producent

Kartel OPEC prowadzi politykę ograniczonego wydobycia ropy naftowej (utrzymywania istotnych rezerw wydobycia), której celem jest podtrzymywanie ceny ropy na poziomie równoważącym potrzeby budżetowe wiodących krajów OPEC (przeciętnie około 100 dolarów za baryłkę). Poziom ten jest istotnie wyższy od krańcowego kosztu wydobycia, czyli uruchomienia rezerw ropy naftowej, znajdujących się w Arabii Saudyjskiej. Jest także wyższy od kosztu wydobycia ropy (tight oil) w USA, dzięki czemu to wydobycie dynamicznie rosło.

Proces wydobycia ropy ze złóż niekonwencjonalnych charakteryzuje się dużym rozproszeniem potencjału wydobywczego. W USA corocznie powstaje kilkadziesiąt tysięcy nowych odwiertów, drążonych przez tysiące mniejszych i większych firm. Odpowiednia liczba nowych odwiertów jest warunkiem utrzymania wydobycia, gdyż 80% potencjału wydobycia ropy z przeciętnego odwiertu przypada na pierwsze dwa lata. Przy czym należy pamiętać, że odwierty różnią się kosztami a także wydajnością. Z jednych wypływa mniej niż 100 baryłek ropy dziennie, z innych powyżej 800. Szacuje się, że koszt przeciętnego odwiertu jest w ponad 70% finansowany kredytem, co wiąże się z ubezpieczaniem przyszłego wydobycia przed ryzykiem spadku ceny ropy. Taka granulatowa struktura i organizacja wydobycia ropy z pokładów niekonwencjonalnych w USA daje szerokie spektrum kosztów wydobycia w przeliczeniu na jedną baryłkę oraz silną podatność wydobycia na zmianę cen ropy naftowej (zmiany następują praktycznie w sposób ciągły). Gdy cena ropy obniża się istotnie, producenci napotykają nie tylko barierę opłacalności, ale także barierę dostępności finansowania zewnętrznego, powstaje mniej odwiertów i strumień produkcji słabnie.

Specyfika amerykańskiego wydobycia, polegająca na szybkiej reakcji potencjału na zmianę cen ropy naftowej legła u podstaw decyzji kartelu z 27 listopada, kiedy to OPEC nie zredukował wydobycia, w celu podtrzymania cen ropy. Na przeszkodzie stała rozbieżność interesów w ramach OPEC – kraje powracające na rynek (Libia, Irak, także Iran) chcą sprzedawać rosnącą produkcję po odpowiednio wysokiej cenie. Natomiast Arabia Saudyjska, dysponująca rezerwami ropy naftowej, liczy na to, że niskie ceny ropy, które nie będą trwały wiecznie, nim wzrosną, zdążą wyeliminować kosztowniejsze wydobycie (w tym część amerykańskiej produkcji) z korzyścią dla Arabii Saudyjskiej, bo jej udział w globalnej podaży wzrośnie.

Niskie ceny ropy (poniżej 50 dolarów za baryłkę, jakie widzimy obecnie) są nie do utrzymania w średnim horyzoncie, ale mogą potrwać przez pewien czas (od roku do dwóch lat), bo wchłonięcie obecnej nadwyżki podaży ropy (przekraczającej oczekiwany roczny przyrost popytu) wymaga czasu a negatywne efekty ograniczenia inwestycji w wydobycie pojawią się zapewne dopiero po roku. Z tego powodu trudno dzisiaj powiedzieć, jakie będą ceny w dłuższym horyzoncie, ale należy oczekiwać, że będą niższe od tych, których się spodziewano jeszcze pół roku temu.

Do góry